Skatepark czy street?
Skatepark czy street? | 2007-08-11 8:33
W moim mieście skatepark mamy przewspaniały i mam z nim wiele dobrych wspomnień (niektóre do teraz się goją…). Dywagacje o generacje wychowaną w skateparkach zostawię sobie na inny artykuł (acz wielu takich typów znam i widzę: „mama dała mi na bmx’a, więc kupiłem Haro/Hoffmana, bo słyszałem, że dobre. Teraz to będę wymiatał,nikt mi nie podskoczy!”). Do dobrego skateparku (na przykład betonowego marzenia w Pradze albo chociażby swojskiej Zajezdni we Wrocku) zawsze miło jest podjechać – masz gwarancje, że ktoś na bank jeździ, przeszkody masz dość różnorodne (na ulicach ciężko o spine’y albo rurki z dojazdem i odjazdem gładkim jak jaja po goleniu Wilkinsonem) i – w przypadku krytych placyków – masz używanie podczas zimy. Zaletą skateparku jest niewątpliwie też fakt,że – porównanie typowo do nauki jazdy samochodem – jest jak plac manewrowy, jak wypierdolisz to jest większy gwarant jako takiego bezpieczeństwa i świadomości tego,że nikt Ci nie naklnie za to,że tam praktykujesz swój sport. Wadą niezmierną jest monotonia jeżdżenia po jednym i tym samym (chyba, że ukochana rada miasta się zlituje i dostarczy żądnej młodzieży nowe zabawki do ich niecnych czynów) i fakt tego, że z perspektywy fotograficznej na skateparku chu*a jest a nie kadr…
Do ulic jest pociąg i to chyba oczywiste, wszak każdy przyzwoity raper zanim dostał się na lśniące estrady, zaczynał od szlifów na krawężnikach. Do ulic ciągną rurki, marmurowe murki, schody czy ewenementy architektury, których grzechem byłoby nie rozdziewiczyć pegami, albo odcisnąć na nich piętno karkołomnej ewolucji. I za ulicami jestem, przyznam się, bardziej niż za skejtparkowaniem. Raz, że zebrać się można przyzwoitą grupą (model a’la Ameryka: jeden jeździ, pięciu robi zdjęcia, świeci dwadzieścia fleszy z każdej strony, kamerzysta nie wie, co ma robić), dwa że naturalizm jazdy jakiś taki bardziej wiarygodny się wydaje, trzy – że ulice niewątpliwie stawiają wyzwania, każda rura, mur imponujący jak ten w Chinach czy schody do nieba sprawiają,że poprzeczka idzie w górę, jest o czym pogadać przy piwie po owocnej sesji, a sztuczki idą do przodu, w miarę przełamywania się coraz bardziej. I jedna definitywna zaleta jeżdżenia streetowego: nie ma pozerki, albo robisz sztuczki albo c**a jesteś i nici z szacunku na ośce.
Mimo wszystko dobry skatepark nie jest zły. Mimo tego,że spotów w każdy mieście jest przynajmniej kilka dla dowolnego rodzaju samobójstw, pewnie nie raz i nie dwa zawitam za ogrodzenie mojego skateparku. Choćby po to,żeby powkurwiać się, jak to chu**wo nie jest w tych parkach, ponarzekać zgodnie z polską tradycją albo zwyczajnie posiedzieć na ławkach i pogadać z wuchtą wiary o tym, co tam się kręci ostatnimi czasy. A i tak wierząc słowom Peji najbardziej „się liczy szacunek ludzi ulicy”. Zatem na rowerki i stawać do walki z nieugiętymi przedstawicielami Straży Wiejskiej.
Holla!
Autor: Mateusz Zawadzki – personality01.blogspot.com









2007-08-11 12:13
myslałem ze jebne …A i tak wierząc słowom Peji najbardziej “się liczy szacunek ludzi ulicy”
czytając to akurat TO leciał na gg hiphop radio
a artykuł bardzo dobry
dobre słowa
nie ma pozerki, albo robisz sztuczki albo c**a jesteś i nici z szacunku na ośce
2007-08-11 12:23
bardzo ladnie napisane ;] ulica
2007-08-11 13:35
heh, tylko że u mnie nie ma ani streetu,ani skate. Jest tylko pare krawężników i na tym koniec
2007-08-11 13:53
Buuuuu a dirt ? Zdecydowanie lepiej nadaje się na foty od skateparku, a jednocześnie lata się zdecydowanie wyżej niż na stricie. Ale odnosząc się do artykułu: Haro Nyquist Pro 2007 nie jest aż taki cienki :D.
2007-08-11 17:27
Dobry artykul, sama prawda :)
2007-08-11 20:13
Tylko żeby mieć satysfakcje z streetu trzeba zajebiscie jezdzić…
2007-08-11 20:41
I C**J z waflem jedziesz na street i nawet jak nic nie umiesz to masz motywacje od kumpli zeby isc do przodu kazdy nowy spot daje rozne opcje trudniejszych i latwiejszych trikow dla wlasnej zajawki mozesz sobie robic bunnego pod kazdy kraweznik i miec w dupie co pomysla inni bo robisz to dla siebie a nie dla kogos … a teraz rzeczywiscie mamusia da kaske na rower i jeb do skateparku wpierd*lac sie pod kola bez zadnej zajawki… dzieciaki chca byc fajne i znalesc sie w jakiejs grupie ale ja to pier**ole bo to pozerstwo…. street dirt skatepark wszystko byle z zajawka i z kumplami bez pozerstwa ELO
2007-08-11 20:49
ludzie, ale wy macie problemy. Gdyby w Polsce było więcej skateparków to byśmy tam więcej czasu spędzali. Nie mówię że street jest do dupy. Ja tam nie lubię jeździć w parkach. Ale jeszcze warto dodać że gdyby było więcej parków to może byśmy mieli lepszy poziom.
2007-08-11 21:11
cenny artykul.. bez zajawki nie masz czego szukac w tym czy innym sporcie.. nic dodac nic ujac. V
2007-08-11 23:04
a pieprzycie farmazony wiadomo o co chodzi … wiec wypad na rower ;p
2007-08-12 14:56
i własnie o to chodzi skateparki są nudne… ale nie zaszkodzi raz na jakiś czas sobie pośmigać w parkach.
Street
2007-08-18 21:49
HA! A ja mam na skateparku najlepszą plaze w Polsce i mam street na skparku :D
2008-02-7 20:41
Street lepszy o wiele;]
2008-04-28 19:49
u mnie w miescie nie ma parku, jest cos co w mniemaniu wladz miasta mialo nim byc, ale w naszych oczach nie jest… w zwiazku z tym smiga sie u nas tylko street bo dirtu tez nie mamy no i nikomu sie nie chce kopac ;P …no, ewentualnie jak ktos nie chce streetowac to moze wziac uginarke, wielkie kola, hamulce i pojechac na peryferje miasta zeby polatac dropy na zwirce… tak czy siak parku nie ma, ja go nie chce, jezdze street, parki nie sa elo bo sa ciasne, dlatego wlasnie nie potrzebny jest u nas w city park bo jedyny fajny jak dla mnie park to zajezdnia a u siebie nie mamy co liczyc na tak duzy skatepark… niech lepiej miasto zainwestuje w infrastukture i wytworzy pare jakichs fajnych pomnikow z marmuru czy cos ;P …artykul elo w pompke „albo robisz sztuczki albo c**a jesteś i nici z szacunku na ośce” pozdro riderzy street ride everyday x]