Każdemu zdarzy się kryzys.
Każdemu zdarzy się kryzys. | 2007-10-28 23:47
bmx kryzysy" />W okresie kadencyjnym każdego szanującego się ridera następuje moment, który jest dokładną odwrotnością słowa „przełomowy”. Mówię o tak zwanym kryzysie, który trwać może zmiennie – albo zacznie i skończy w ciągu jednego popołudnia, albo potrwa jakiś czas, albo też – w efekcie grand finale – spowoduje rzucenia jazdy na czymkolwiek w tak zwane „pizdu”. Kryzysowy moment ma każdy – czy jesteś super riderem, czy zaczynasz (Ci drudzy chyba jednak nieco częściej, patrząc z nieskrywanym podziwem na „tych super kolegów, na super kolarzówkach, robiących super rzeczy, a ja co…”). Kryzys rzekłbym wręcz, jest etapem nieuniknionym każdej kariery wyczynowca.
bmx kryzys" style="clear:both;" />
Jako, że takowy wpisany jest w umowę „jeżdżenia i naparzania”, nic nie poradzimy na to,że jako przeważające grono panów, mamy czasem „dni słabości” (tyle, że w naszym wypadku ciężko jest udobruchać samego siebie zakupami tudzież fryzjerem). Cała sprawa polega jednak na tym, żeby z miną zapaleńca non stop powtarzać sobie „mimo wszystko”, do pełnego znudzenia i dopóki Twój, czytelniku, słownik kryzysowca, nie będzie zawierał tylko tej sentencji. A kiedy dojdziesz już do tego stadium, pomyśl sobie że ci „wielcy, wspaniali, super przesuper arcymistrzowie rynsztunku” też przeżywali dokładnie do samo co Ty – dobijający obraz pięknego słowa „kryzys”. Bo grunt to „stand up and fight”, zarówno po glebach głową, jak i w samej głowie. Pax!
Autor: Mateusz Zawadzki








2007-10-29 0:08
prawda jest taka, że TRZEBA JEŹDZIĆ
2007-10-29 1:01
skonczcie z tymi wywodami :(:(:(
2007-10-29 7:35
Dobrze napisane.. Tak dwa razy na rok sie zdarzy… ale później jaka zajawa jest:D:D
2007-10-29 7:40
no to mój kryzys trwa jakies 3 tygodnie juz i nawet nowe czesci nie pomagaja :)
2007-10-29 8:11
jak.jestescie.emo.to.pierdolnijcie.sie.w.rog.kibla.zrobicie.sobie.fote.i.wyslijcie .na.fotka.pl.najlepiej.czarno-biale.z.napisem.ALONE….pomaga
2007-10-29 8:30
mi kryzysy czasto sie zdarzają jak bym jezdził dla zajawki to rower oglądał bym co 2 tygodnie, ale niema co załamywac rąk zajawka sama przyjde i najwazniejsze jezdzic jezdzic jezdzic!
2007-10-29 8:40
Eueee :P Trzeba jeździć, nawet jak są gorsze dni, – takie jest moje zdanie :p
2007-10-29 11:07
Tak, skończcie z wywodami :(, ale napisane nawet przyjemnie. Elos.
2007-10-29 11:25
no takie kryzysy sa ja teraz mam inny kryzys brak checi do jazdy jak kiedys nie moglem sie oderwac od rowerka to teraz nawet nie chcialo mi sie detki latac po zalataniu wyszedlem se rekreacyjnie zajechalem na niby skiatepark i zrobilem kilka 360 ,turndownow, i tiregrabow malem dosyc i sobie pojechalem do domu kiedys chcialem byc najlepszy dorzylem do tego a teraz nawet juz mi sie nie chce jezdzic …. mam nadzieje ze mi to przejdzie nie zycze nikomu zeby go to spotkalo
2007-10-29 11:34
Novik jak czytam twój komentarz to normalnie aż żal sie robi. Napisałeś to w taki sposób jakby jakaś tragedia życiowa sie wydarzyła… nie przesadzajmy z tymi „kryzysami” każdemu sie czegoś nie chcę w życiu bo ma sie tego dość… przecież to tylko zajawa dla nas i chęć robienia czegoś dla zabicia czasu i niepopadania w nostalgiczna nude i innego rodzaju zainteresowania..
2007-10-29 12:22
zgadzam sie z toba kocham ten sport lecz zaprzestajem go nie weim czemu… se gadaj co chesz napisalem co mysle i tyle i nie prowokuj tym v w mojej ksywie bo juz mnie to jebie pozdro
2007-10-29 12:57
Dla niektórych to zajawa i zabijanie czasu, dla innych całe życie…
2007-10-29 13:44
Mnie rowniez nachodza ostatnio takie humory, gdzie nie mam checi na nic, nawet na jazde. Jakis ‘okres’ mam heh. Te objawy czesto spowodowane sa pogoda, np. teraz na jesien ludziom sie jebia humory i nastroje, nie wiedza co ze soba zrobic, ogarnia ich nuda i wkurwienie na to ze nie chce im sie ruszyc dupy z miejsca (ja tak mialem). Wkoncu musi ten stan minac, a wtedy pelna pizdzioszka na rower :)…
Gierek przyznajec Ci racje…
2007-10-29 14:11
robicie z tego jakiegos bloga, wg mnie te wasze artykuły sa pisane na siłe, jak juz cos pisac to mogło by miec naprawde jakis głeboki ses a to co tu czytam jest płytkie jak talerz z ktorego własnie wpierdalam obiad
2007-10-29 14:11
naga prawda… ja proponuje miec wyjebane w jazde:) po co jakies triki i rower:d skoro mozna go sprzedac i kupic sobie konsole ,albo jeszcze lepiej :D wydac na ciuchy i fajne gadgety:D
2007-10-29 14:21
oj ostatnimi czasy mam takie kryzysy :D
ale nie, nie „rzuce jazdy na czymkolwiek w tak zwane “pizdu”.” :D
2007-10-29 14:48
tak pryszczu.. najlepiej cala kase wydac na rower i zapomniec o swoich dlugach.. ((:
2007-10-29 15:03
nudnawe te „artykuły”
2007-10-29 15:11
Mi zakupy i kosmetyczka zawsze pomagają gdy mam „kryzys”.
2007-10-29 15:47
najgorsze jest jak sie katuje trich bardzo długo i nie wychodzi nawet gdybyśmy sie nie wiadomo jak starali ale gdy w końcu sie uda tojedno tylko pojawia sie na twarzy,,banan”:)
2007-10-29 16:10
a mi sie wywody podobaja moze ktorys wkoncu ksiazke kucharska napisze…..
2007-10-29 19:40
drodzy przyjaciele riderzy:)odechciewa sie wam z prostej przyczyny.mamy jesien.a w czesie tej jakze popierdolon.ej pory roku nikomu nie chce sie nic.tez mam zawias.do tego dobija fakt ze brak miejscowki gdy spadnie zimny i mokry snieg,gdyz najblizszy skpark jest 120 km odemnie.elo.trzymcie sie 20′ a wszystko bedzie dobrze:)
2007-10-29 19:55
Mi wystarczy jakis zajebisty filmik o bmx’ach i od razu wraca zajawka :D peace xD
2007-10-29 21:52
U mnie ten kryzys juz trva zaledvie 5 lat… Dave (Czechy)
2007-10-29 22:34
idźcie wszyscy lepiej za mnie pojeździć zamiast blogować, bo ja sie ucze i nie mam czasu
PS. mamba w ten długi weekend skatepark bedzie otwarty bo chciałbym pokorzystać trochę z życia w wolnej chwili??;)
2007-10-29 22:36
w dupie byliscie…gówno widzieliscie:)
2007-10-30 0:09
przy nastepnej okazji ci oddam kolejna dyszke:D
2007-10-30 15:36
poczekamy.zobaczymy.. <:
2007-10-30 21:26
nie mam pojeci jak moze sie nie chceiec jezdzic ja nie moglem jezdzic przez 4 tygodnie i mnie szlak trafial jak sobie kumple smigali i robili ustawki. a teraz mam gdzies pogode nawet jak kropi to jezdze gdzies gdzie jest troche dachu. i mam sie zalamac bo probuje tailwhip’a i mi nie chce wyjsc. nie dzis to za miesiac wyjdzie.
2007-12-7 15:38
ja jeszcze kryzysu nie miałem bo mam go od zawsze ale sie tym nie przejmuje. Zazwyczaj objawia sie on niedolotami na dirtach.
2007-12-8 21:06
eh jezdze juz prawie rok, co z tego ze wszystko jakoś idze, jak ciągle nie jestem zadowolony z bunnego ;/ dziś sie wkórzyłem ale jutro pewnie znów pójde szlifować to po raz enty.pzdr
2008-04-10 21:51
mi się kryzys zdarzył zanim jeszcze kupiłem rower..
zadawałem sobie pytanie ‘jaki kupić?’, a teraz zadaje pytanie ‘czy kupić?’ ;/
nie wiem czemu tak jest…
2008-04-14 14:24
Ja jeździłem wczoraj do uporu a teraz mnie wszystko boli i nie moge jezdzic :/
2008-04-14 18:30
Swiete słowa!!! świetny artykuł:D:D
2008-04-14 18:38
święte słowa!!! świetny artykuł:D:D
2008-06-24 1:19
Moim zdaniem z tym kryzysem to jest tak że człowiek sądzi że już nie będzie lepszy niż jest i odniechciewa mu się jeździć Ale nigdy nie należy się poddawać trzeba dążyć do celu
2008-07-2 18:02
prawda. wlasnie po roku „odpoczynku” szukam rowerka do jazdy :D
zlapalem zastuj bo duzo pilem i malo jezdzilem, a jak wychodze raz na tydzien, potem raz na miesiac, potem w ogole to duzo nauczyc sie niemozna :D
rzucilem alk w tygodniu . polecam :D
2009-01-3 20:02
Ja tak zwany kryzys mam teraz bo katuje 180 i wychodzi 180 ale nie ma roolbacka i tak sobie mowie żeby ćwiczyć bo przecież ci pro tez musieli sie tego uczyć od razu nie umieli wszystkiego:)